Kolejny mit, który sprzedawany nam jest na każdym kroku w postaci artykułów o chwytliwych nazwach- „ćwiczenia na płaski brzuch” czy „ćwiczenia na smukłe uda”. Korzystając z cudownych porad rodem z „Pani domu” poświęcamy 15 minut dziennie na brzuszki, spięcia i czekamy na efekty, po miesiącu fałdka tkanki tłuszczowej nadal jest na swoim miejscu a my oprócz zrezygnowania odczuwamy jeszcze ból pleców.  Dlaczego? – Może dlatego, że miejscowe spalanie tkanki tłuszczowej nie istnieje?

Badania dotyczące miejscowego spalania tkanki tłuszczowej

w 2012 roku przeprowadzone zostały badania dotyczące spalania tkanki tłuszczowej. Uczestników eksperymentu podzielono na dwie grupy, jednej z nich narzucono codzienny trening brzucha wzorowany na szóstce Weidera, natomiast druga grupa nie ćwiczyła wcale. Wyniki badań nie były zaskakujące, po miesiącu nie zauważano w pomiarach tkanki tłuszczowej w obu grupach, żadnych znaczących różnic.  Badania w kolejnych latach były powielane, sprawdzano efekty ćwiczeń na różnych partiach mięśniowych, ale niestety zawsze przynosiły te same rezultaty.

Wnioski:

Ćwiczenia jednej partii mięśniowej nie zaowocują spaleniem tkanki tłuszczowej. Niestety, gubienie zbędnych kilogramów to proces, na który składać się musi trening całego ciała (również aerobowy) oraz zbilansowana dieta. Jeśli nie jesteś w stanie sama ułożyć sobie diety, czy planu treningowego, trener personalny jest w tym przypadku odpowiednim rozwiązaniem.

Warto również wiedzieć, że to nie my decydujemy z której partii zniknie tłuszczyk. Jeśli wykonujesz regularnie treningi oraz dbasz o dietę najprawdopodobniej, w pierwszej kolejności utratę tkanki tłuszczowej zauważysz w miejscach gdzie jest jej najmniej a dopiero później w partiach ciała na których wyszczupleniu najbardziej Ci zależy. Niestety, w tej kwestii nie jesteśmy w stanie oszukać własnego organizmu.